Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plany. Pokaż wszystkie posty

2.01.2020

Postanowienia, podsumowania

Dzień dobry!
Dzisiaj miał być obiecany od dawna post z rzeczami kupionymi w Bergen, ale ponieważ święta święta i po świętach, to robimy podsumowanie zeszłego roku i rozpisujemy plany na nowy :D. Zapraszam!

W 2019 roku napisałam 27 postów. Z 52 tygodni w roku to ponad połowa, więc jest lepiej, niż się spodziewałam. Z tych 27 notek jedna dotyczyła wzoru (Teapot Castle), z jakiegoś powodu mój esej zaliczeniowy, kości zaliczeniowe, ozdoby choinkowe, instrukcja haftowania na koszulce oraz dwie relacje z podróży. Dołączyłam również do jednego wyzwania i choć nic nie wygrałam, to było fajnie :). 
W 2019 udało mi się ukończyć 14 wzorów (dwa z nich nie pojawił się na blogu - kaktus i bławatek). Na koncie mam 2 UFOKi - wiatrak i wzór ze stitchoctobera.
Może ktoś z Was pamięta, że w grudniu 2018 roku spisałam sobie kilka planów dotyczących haftowania i tego bloga na 2019 rok. Najwyższa pora sprawdzić, co udało się zrobić :).

  1. Skończyć kosmos (I jeszcze jeden prezent urodzinowy) - sukces! :)

  2. Och, pamiętam te męki. Dlaczego nikt mi wtedy nie powiedział, że mogę sobie prowadzić jedną nić pod haftem i zaznaczać w ten sposób krzyżyki? :P Na całe szczęście oba prezenty nie zajęły mi całego roku, oba też zostały wręczone :).

  3. Gile - sukces :)!

  4. Tęsknię za nimi, ile ja z tym haftem miałam frajdy ;_;. Taki prosty, takie przyjemne materiały, no ja chcę jeszcze raz.

  5. Historia pewnego haftu - porażka :(

  6. Stwierdziłam, ze cała seria "Historia pewnego haftu" mija się z celem, bo przed założeniem bloga wyhaftowałam dokładnie 2 małe hafty i oba wyszły paskudnie, bo to były moje pierwsze próby po wielu latach. Mogę ewentualnie przygotować wpis o bratkach, ale będzie to bardziej w stylu "jak unikać bardzo podstawowych błędów", niż kontynuacja "Historii pewnego haftu".

  7. Zakładka do książki - porażka :(

  8. Studia, jak to studia, są chaotyczne i w jednym semestrze czytałam po 3 książki tygodniowo, potem przerzuciłam się na ebooki, a od pół roku muszę pisać jak szalona prace zaliczeniowe. Ale za to narzeczony zaczął ostatnio więcej czytać, więc może jemu sprezentuję niedługo jakąś kosmiczną zakładkę? ;)

  9. HAED - porażka :(

  10. Ojej, coś więcej tych porażek niż sukcesów :/. Niestety, prace nad HAEDami rozpocznę dopiero, gdy znajdziemy sobie jakieś przytulne gniazdko, gdzie będę mogła postawić stojące krosno - no, i będę miała miejsce na schowanie/powieszenie skończonego dzieła.


Hm, nie wiem, dlaczego, ale byłam przekonana, że poszło mi trochę lepiej :c. Cóż, mówi się trudno, trzeba zasuwać dalej! Jakie mam postanowienia na ten rok?

1. Skończyć wiatrak i wieniec
Bardzo nie podoba mi się, że zamiast jednego ufoka mam teraz na koncie dwa. Cóż, w 2020 trzeba się będzie za nie ostro zabrać. Jak już w końcu uporam się z licencjatem będę miała sporo czasu na haftowanie (i poszukiwanie pracy). Z drugiej strony to trochę śmieszne, że mam taki problem z tą dwójką, ale jak narzeczony zapytał o prezent urodzinowy, to jednym z pierwszych pomysłów był kolejny zestaw do haftu.

2. Zacząć HAED
Nie jest to mój główny cel na ten rok, nie jest to nawet ważny cel, ale chciałabym spróbować swoich sił z kolosem. 

3. Wrzucać notki bardziej regularnie
To prawda, w poprzednim roku udało mi się napisać 27 notek, co jest niezłym wynikiem, ale chcę mierzyć jeszcze wyżej. Zwłaszcza, że więcej notek = więcej kreatywnych projektów, a to przecież same plusy!

4. Zrobić kilka (3/4) małych projektów
Malutkich, jak Pikachu, zakładka do książki czy jakiś niewielki hafcik typu Szop. Same wielkie projekty bywają męczące ;).

5. Więcej Hama beads!
Bo je lubię, są szybkie i przyjemne w tworzeniu i fajnie prezentują się na choince ;). Kusi mnie stworzenie wielkiej panoramy Stardew Valley, ale to jest projekt na dobre kilkanaście lat pracy i miliony złotych, których na razie nie mam. może na emeryturze. A w międzyczasie mogę tworzyć jakieś malutkie ozdóbki. 

6. Posty o bullet journalu (?)
Tu akurat potrzebuję Waszej opinii - czy chcielibyście zobaczyć tutaj posty o bujo*? Byłyby to posty raczej nieregularne, typu popełnione przeze mnie błędy, co się na przestrzeni lat sprawdziło, a co nie, za co bujo lubię, do czego się to przydaje itp. 

* jeśli ktoś nie wie, o czym mowa, zapraszam tutaj - klik

7. Przede wszystkim - dobrze się bawić :)!
Cóż, ten punkt mówi raczej sam za siebie. Haftowanie (i inne ręczne robótki) są po to, bym się mogła zrelaksować i wyżyć artystycznie, a nie dla obowiązku, wyświetleń, kliknięć czy czegokolwiek innego. Mam czasem takie momenty, że patrzę na haft (khe khe, Wiatrak) i opadają ze mnie wszystkie siły, jak sobie pomyślę, że pasowałoby coś w końcu pohaftować, żeby było co wrzucić na bloga. W tym roku chcę cię skupić na przyjemności płynącej z robótek ręcznych. 

To chyba tyle na dziś. A żeby nie było, że tak biednie i bez zdjęć dzisiaj, wrzucam zapowiedź następnej notki. Do następnego i szczęśliwego nowego roku! :)


6.12.2018

Grudzień, koniec roku i plany

Dzień dobry wszystkim!
Dobiliśmy właśnie do grudnia. Szczerze powiedziawszy, bardzo szybko zleciał mi ten rok (a podejrzewam, że w następnych latach pójdzie jeszcze szybciej). Końcówka roku oznacza także snucie planów na przyszłość. Chciałabym dziś podzielić się z wami moimi planami na 2019 :).

1. Skończyć kosmos (i jeszcze jeden prezent urodzinowy).

Obiecałam sobie, że nie ruszę dalej z żadnym haftowaniem, dopóki nie skończę kosmosu, o którym pisałam ostatnio. Poza tym mam jeszcze zaległy jeden prezent urodzinowy, który czeka na zamówienie swoją kolej. Niestety nie mogę nic więcej o nim napisać, no bo co to by była za niespodzianka? Planuję uporać się z tym do końcówki ferii zimowych.

Nudziło mi się.
2. Gile
Moje małe ptasie biedactwa czekają w szafie, aż się za nie wezmę gdzieś tak od początku listopada (co ja poradzę, że była przecena, a na ten wzór czaiłam się od dawna). Nie mogę się doczekać, aż w końcu się do niego dorwę. Wcześniej będę musiała poćwiczyć backstitching, bo bez niego wzór traci cały swój urok i nie mogę go pominąć (tak jak robiłam to do tej pory).
Kiedyś do was w końcu dotrę, obiecuję ;_;

3. Historia pewnego haftu: poprzednie projekty
Mam zamiar napisać również wpis o dwóch poprzednich haftach, które zdążyłam ukończyć przed założeniem blogach: bratkach, dzięki którym w ogóle wróciłam do haftu po bardzo długiej przerwie (Ile to było,  9 lat? Coś w tych okolicach.) oraz bukiecie lawendy. Będzie to również idealna okazja do napisania o kilku podstawowych błędach, które popełniłam (jak rozpoczęcie haftu na samym brzegu tkaniny). No i może mnie to w końcu zmotywuje do uzupełnienia brakujących backstitchów przy bukiecie lawendy.
Zdjęcie ze strony producenta. Backstitchu jest malutko, tylko obwódka wokół kokardki.

4. Zakładka do książek
Bo w sumie i tak studia zmuszają mnie do czytania tony rzeczy, więc dlaczego by sobie nie uprzyjemnić tej męczarni ładną zakładką? Na razie korzystam z niedokończonej wkładki do portfela z maską Shad, na którą brakło mi muliny - pisałam o niej jakoś na początku listopada.
Myślałam nad wykorzystaniem wzorów ze skandynawskiego folkloru, chociaż mam też pewne urocze lamy, czekające na swoją kolej... tyle pomysłów, tak mało czasu.

5. Mój pierwszy HAED
Byłam zmęczona po haftowaniu jeżyn i powiedziałam sobie: "Dobra, zróbmy chwilę przerwy. Zajmij się mniejszymi rzeczami, potem wrócimy do wielkich projektów." Później zabrałam się za pracę nad kosmosem (okazało się, że nie ogarniam takich wyznaczników, jak długość i wysokość, więc skończyłam z wzorem jeszcze większym niż jeżyny). Potem zamówiłam gile. A potem przyszedł Black Friday i zaopatrzyłam się w swój pierwszy HAED.
Brawo ja. Rzeczywiście, same małe hafty mam do wykończenia.
No ale z drugiej strony: jak ja się miałam niby powstrzymać? Pewnie będę sobie potem pluła w brodę, że znowu wybrałam wzór z całym pierdyliardem krzyżyków w tych samych/bardzo podobnych kolorach. Niczego nie żałuję (na razie). Link do strony producenta. Szkoda tylko, że jak na razie koszty muliny i materiału są o 4 razy droższe niż wzór.

To na razie tyle (albo raczej - aż tyle). Gdzieś pewnie pojawią się jeszcze jakieś  malutkie projekty poboczne, na pewno wrzucę kolejne kilka darmowych wzorów do pobrania. HAED prawdopodobnie zostawię sobie na końcówkę przyszłego roku i przeznaczę na niego dwa lata okazjonalnego haftowania - nie jest to projekt, na który chcę poświęcać wszystkie swoje siły, tak jak ma to miejsce z kosmosem. Musze też pomyśleć, za co się zabiorę z okazji przyszłego stitchoctobera ;).
Jeśli macie jakieś pytania/propozycje, o czym mogłabym napisać (nie wiem, chociażby typowe "10 błędów popełniane przez nowicjuszy"), dajcie znać w komentarzach. Na razie żegnam się z wami i życzę miłego dnia :).

UPDATE: Dzisiaj prezentowałam z koleżanką planszówkę na zajęciach i wszyscy byli zachwyceni <3. Jestem z siebie dumna. No i zyskałam zaliczenie, same plusy.