Dzień dobry wszystkim!
Dobiliśmy właśnie do grudnia. Szczerze powiedziawszy, bardzo szybko zleciał mi ten rok (a podejrzewam, że w następnych latach pójdzie jeszcze szybciej). Końcówka roku oznacza także snucie planów na przyszłość. Chciałabym dziś podzielić się z wami moimi planami na 2019 :).
1. Skończyć kosmos (i jeszcze jeden prezent urodzinowy).
Obiecałam sobie, że nie ruszę dalej z żadnym haftowaniem, dopóki nie skończę kosmosu, o którym pisałam ostatnio. Poza tym mam jeszcze zaległy jeden prezent urodzinowy, który czeka na zamówienie swoją kolej. Niestety nie mogę nic więcej o nim napisać, no bo co to by była za niespodzianka? Planuję uporać się z tym do końcówki ferii zimowych.
 |
Nudziło mi się. |
2. Gile
Moje małe ptasie biedactwa czekają w szafie, aż się za nie wezmę gdzieś tak od początku listopada (co ja poradzę, że była przecena, a na ten wzór czaiłam się od dawna). Nie mogę się doczekać, aż w końcu się do niego dorwę. Wcześniej będę musiała poćwiczyć backstitching, bo bez niego wzór traci cały swój urok i nie mogę go pominąć (tak jak robiłam to do tej pory).
 |
Kiedyś do was w końcu dotrę, obiecuję ;_; |
3. Historia pewnego haftu: poprzednie projekty
Mam zamiar napisać również wpis o dwóch poprzednich haftach, które zdążyłam ukończyć przed założeniem blogach: bratkach, dzięki którym w ogóle wróciłam do haftu po bardzo długiej przerwie (Ile to było, 9 lat? Coś w tych okolicach.) oraz bukiecie lawendy. Będzie to również idealna okazja do napisania o kilku podstawowych błędach, które popełniłam (jak rozpoczęcie haftu na samym brzegu tkaniny). No i może mnie to w końcu zmotywuje do uzupełnienia brakujących backstitchów przy bukiecie lawendy.
 |
Zdjęcie ze strony producenta. Backstitchu jest malutko, tylko obwódka wokół kokardki. |
4. Zakładka do książek
Bo w sumie i tak studia zmuszają mnie do czytania tony rzeczy, więc dlaczego by sobie nie uprzyjemnić tej męczarni ładną zakładką? Na razie korzystam z niedokończonej wkładki do portfela z maską Shad, na którą brakło mi muliny - pisałam o niej jakoś na początku listopada.
 |
Myślałam nad wykorzystaniem wzorów ze skandynawskiego folkloru, chociaż mam też pewne urocze lamy, czekające na swoją kolej... tyle pomysłów, tak mało czasu. |
5. Mój pierwszy HAED
Byłam zmęczona po haftowaniu jeżyn i powiedziałam sobie: "Dobra, zróbmy chwilę przerwy. Zajmij się mniejszymi rzeczami, potem wrócimy do wielkich projektów." Później zabrałam się za pracę nad kosmosem (okazało się, że nie ogarniam takich wyznaczników, jak długość i wysokość, więc skończyłam z wzorem jeszcze większym niż jeżyny). Potem zamówiłam gile. A potem przyszedł Black Friday i zaopatrzyłam się w swój pierwszy HAED.
Brawo ja. Rzeczywiście, same małe hafty mam do wykończenia.
 |
No ale z drugiej strony: jak ja się miałam niby powstrzymać? Pewnie będę sobie potem pluła w brodę, że znowu wybrałam wzór z całym pierdyliardem krzyżyków w tych samych/bardzo podobnych kolorach. Niczego nie żałuję (na razie). Link do strony producenta. Szkoda tylko, że jak na razie koszty muliny i materiału są o 4 razy droższe niż wzór. |
To na razie tyle (albo raczej - aż tyle). Gdzieś pewnie pojawią się jeszcze jakieś malutkie projekty poboczne, na pewno wrzucę kolejne kilka darmowych wzorów do pobrania. HAED prawdopodobnie zostawię sobie na końcówkę przyszłego roku i przeznaczę na niego dwa lata okazjonalnego haftowania - nie jest to projekt, na który chcę poświęcać wszystkie swoje siły, tak jak ma to miejsce z kosmosem. Musze też pomyśleć, za co się zabiorę z okazji przyszłego stitchoctobera ;).
Jeśli macie jakieś pytania/propozycje, o czym mogłabym napisać (nie wiem, chociażby typowe "10 błędów popełniane przez nowicjuszy"), dajcie znać w komentarzach. Na razie żegnam się z wami i życzę miłego dnia :).
UPDATE: Dzisiaj prezentowałam z koleżanką planszówkę na zajęciach i wszyscy byli zachwyceni <3. Jestem z siebie dumna. No i zyskałam zaliczenie, same plusy.